Luc Adrian,
Bracia z Bronksu, wyd. Serafin, Kraków 2009r.
Czy ktoś ma ochotę na spacer po Bronksie?
Takie zaproszenie może paść tylko z ust kogoś kto już doświadczył Bronksu i poznał jego tajemnice. Tak właśnie może zapytać Luc Adrian autor książki Bracia z Bronksu. Sam autor - jak przyznaje - nie lubi Nowego Jorku, a mimo to odwiedził Bronks trzykrotnie. Dlaczego? Po co? Co może być fascynującego i pociągającego w dzielnicy wysokiego ryzyka, gdzie za każdym rogiem czyha strach, cierpienie, nędza, pustka, śmierć? Po co ryzykować? Zwyczajnie przecież omijamy miejsca kojarzone z niebezpieczeństwem, z upadkiem moralnym, duchowym czy materialnym człowieka.
Luc Adrian zdecydował się na wizytę w Bronksie po spotkaniu braci Franciszkanów Odnowy podczas wspólnej podróży autobusem do Denver na Światowy Dzień Młodzieży. Tym, co najbardziej ujęło Adriana w napotkanych braciach, była radość, której źródło tkwiło jak gdyby gdzieś poza nimi. Ona stała się inspiracją do napisania reportażu o fraterni Franciszkanów Odnowy. Realizacja tego pomysłu łączyła się z wyprawą na Bronks do dzielnicy Melrose, gdzie bracia w 1987 roku założyli swój pierwszy klasztor. Autor zaryzykował i zanurzył się w dzielnicę Nowego Jorku, która - jak się okazało - pod pokrywą odrażających budynków, zaśmieconych ulic, składów zużytych samochodów i wszechobecnego graffiti ukrywa to, czego człowiek najbardziej pragnie i czego w swym życiu nieustannie poszukuje: Bronks tworzy kontekst dla spotkania Boga żywego i znalezienia autentycznego człowieka.
Na kartach książki w krótkich rozdziałach napisanych zwięzłym i potocznym językiem poznajemy konkretnych mieszkańców Bronksu. Dzieje ich życia często naznaczone upadkiem moralnym i duchowym oraz ubóstwem materialnym, stały się miejscem działania Boga oraz realizacji powołania braci Franciszkanów Odnowy. Poznając tragiczne losy autentycznych mieszkańców dzielnicy ubóstwa tracimy skłonność do osądzania ich czynów, a nabieramy szacunku dla ich cierpienia i postawy wobec Boga i innych ludzi. Dostrzegamy w nich świadków Bożego miłosierdzia i nieustannej troski Boga o człowieka. Luc Adrian ukazuje także samych braci, historie ich życia i powołania. Czyni to często w sposób anegdotyczny, dzięki czemu lektura, choć bogata w treść, nakłania czytelnika nie tylko do refleksji, ale i do uśmiechu i czyni ją zarazem pasjonującą. Bo czy Pan Bóg może posługiwać się w słusznej sprawie na przykład złodziejami?
Obok samych postaci braci poznajemy także charakter ich pracy wśród najuboższych Bronksu. Można śmiało stwierdzić, iż Franciszkanie Odnowy są dla Bronksu tym, czym była Matka Teresa dla Kalkuty. Autor poprzez opisy wspólnej koegzystencji zakonników i mieszkańców Bronksu ukazuje prawdy, które we współczesnym świecie z różnych względów mogą być spychane na margines lub wyrzucane z ludzkiego życia. Ukazuje biedę człowieka pozbawionego systemu wartości lub wypraszającego Boga ze swego życia.
Książka porusza umysł oraz serce i choć traktuje o rzeczach istotnych, nie czyni czytelnika smutnym czy przygnębionym, lecz zachęca do zaufania Bogu, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Wspomniane na kartach książki często trudne i tragiczne losy tubylców Bronksu oraz dzieje ich nawróceń i ogromnego wysiłku włożonego w powrót do życia, do społeczeństwa nakłaniają także nas do postawienia fundamentalnego pytania o Boga w swoim własnym życiu. Czy potrafię zaufać, jak wierzę Bogu, jak postrzegam ubogich, których mijam na ulicach swojego miasta, kim jestem i jak realizuję swoje powołanie bycia człowiekiem? Na szczęście lektura Braci z Bronksu nie pozostawia nas bez odpowiedzi. Znajdujemy je właśnie śledząc dzieje mieszkańców oraz Franciszkanów Odnowy, które na kartach książki nabierają wymiaru symbolicznego i ukazują kondycję duchową i moralną człowieka współczesnego. Warto je poznać bo mogą pomóc w naprawie naszego własnego życia i ukierunkowaniu go na właściwe ścieżki.
Lidia Migut
Biuro Prasowe Kapucynów