Br. Francis ewangelizuje przestępców


Prezentujemy fragment ksiązki Bracia z Bronksu wydanej przez wydawnictwo Serafin

Rozdz. 24. O tym, jak brat Francis ewangelizuje przestępców z więzienia w Spofford, zakasując rękawy i opowiada, jak spotkał Najświętsze Serce Jezusa w kabinie telefonicznej


Jak w każde niedzielne popołudnie brat Francis jedzie do Spofford Juvenile Center, by animować niedzielną mszę. To więzienie dla nieletnich przypomina zamek wybudowany z brudnobiałych sześcianów klocków Lego. Króluje na wysokościach Hunts Point w Południowym Bronksie, nad ogromnymi opustoszałymi magazynami i fabrykami o powybijanych szybach. Mieszka tutaj w klatce dwustu sześćdziesięciu chłopców i czterdzieści dziewcząt. Najmłodszy osadzony ma jedenaście lat. Należą do najcięższych przestępców, sądy nie mogły ich umieścić w rodzinach zastępczych.
Z cypla Hunts Point, ponad nadbrzeżnymi magazynami, po których hula wiatr, ponad chudymi dźwigami, widać East River. Srebrzyste wody rzeki okalają Diablą Wyspę, Rikers Island, największe więzienie na świecie. W tym prawdziwym obozie warownym, wybudowanym na środku zatoki, połączonym z miastem tylko jednym mostem pod ścisłym nadzorem, mieszka około osiemnastu tysięcy więźniów. Kto zaczyna w Spofford, często kończy w Rikers.
Leżące na wzgórzu Juvenile Center przylega do parku należącego do klasztoru sióstr dominikanek. Siostrom kontemplacyjnym nie brakuje intencji modlitewnych, kiedy żyją pomiędzy prostytutkami spacerującymi po ulicy przed ich furtą, a trzystoma młodymi dzikusami uwięzionymi za ich klasztorem.
„Byłem w więzieniu, a odwiedziliście Mnie…”. Brat Francis usłyszał to wezwanie Chrystusa. Czuje się szczególnie związany z apostolatem w więzieniu. Jest długonogim i długorękim młodzieńcem. Przy grze w koszykówkę wysoki wzrost zbliża go do kosza; często na ulicy przed domem Świętego Kryspina gra w piłkę z okoliczną młodzieżą. Jego długą, bardzo bladą twarz okala krótki, najeżony blond zarost i nieśmiała bródka, jasna jak jego spojrzenie.
Raz w tygodniu ogromny franciszkanin z gitarą w ręku forsuje więzienne kraty w towarzystwie dwóch sióstr, misjonarek miłosierdzia. Ekipa ta katechizuje ze trzydziestkę przestępców. Brat Francis nie zapomina o tym, że także i on mógł spędzić znaczną część życia za kratami, gdyby pewnego razu nie wszedł do kabiny telefonicznej, w której czekał na niego Bóg.
Kiedy chwyta gitarę i podkasuje rękawy, spojrzenia słuchaczy zgodnie wlepiają się w cztery tatuaże o niezupełnie ewangelicznych motywach, zdobiące jego bicepsy. Młodzi pytają. Brat Francis im wyjaśnia, że bynajmniej nie był ministrantem…
Urodził się w Ilford, na robotniczym przedmieściu wschodniego Londynu, w jednym z tych identycznych, przyklejonych do siebie ceglanych domków, smutno ciągnących się szeregiem przez górnicze miasta. Miał dwa lata, kiedy jego ojciec, z zawodu goniec, porzucił matkę. Podczas gdy matka rozpaczliwie poszukiwała następcy ojca, Francis i jego starszy brat rośli jak dziczki.
Pozostawieni samym sobie, dwaj buntownicy przyłączyli się do bandy skinheadów. W wieku piętnastu lat Francis rzuca szkołę. Wciągają go narkotyki. Narkotyki, dziewczyny, bójki, popijawy, ulica, prowokacja, nienawiść…
Aby mieć na kokainę, dwaj bracia wspólnicy obrabowują sklep z butami. Zatrzymany zaraz po tej pierwszej kradzieży – na szczęście – Francis dostaje wyrok w zawieszeniu. Kiedy jego brat jest na odsiadce, on sam nielegalnie zajmuje pokój w opuszczonym budynku. Wymuszone odosobnienie w nędznej pustelni. Nieustannie krąży mu po głowie pytanie: po co to życie?
Wlecze swoją rozpacz po uliczkach Ilford, kiedy pewnego dnia zauważa kawałek papieru na podłodze kabiny telefonicznej. Jego wzrok przyciąga kolorowa plama. Obrazek, który prawdopodobnie wypadł komuś z portfela, przedstawia mężczyznę o bladej i łagodnej twarzy oraz długich, jasnych włosach. Jedną rękę wznosi on ku niebu. Na jasnobłękitnej tunice widać czerwone jak krew serce, wytryskują z niego złote płomienie. Na dole napis: „Chrystus, Nieskończone Miłosierdzie. Jezu, ufam Tobie”. Francis nie pojmuje, dlaczego ten typ go wzrusza. Ten świetlisty hippis ma z nim coś wspólnego. Skin wsuwa jego portret do kieszeni bluzy. Często mu się przygląda. Za każdy razem odczuwa jakieś tajemnicze wzruszenie.
Dalej prowadzi swoje samotne poszukiwania. Zgłębia New Age, próbuje hipnozy, potem wahadełek; chodzi do mediów, do jasnowidzów… Pozostaje nienasycony. Pociesza go tylko wpatrywanie się w hippisa od „Nieskończonego Miłosierdzia”, w tę reprodukcję, którą nosi ze sobą jak talizman.
Zaskoczenie! Pewnego dnia w witrynie jakiejś księgarni w Ilford odkrywa ten obrazek w formacie pocztówki. W sklepiku sprzedają książki z duchowości katolickiej. Obwieszony łańcuchami, przyozdobiony gwoździami, w skórze, wystrzępionych dżinsach, zakurzonych buciorach, z trzema kółkami w uchu, Francis popycha drzwi. Dźwięczy dzwonek. Jeszcze nie wie o tym, że właśnie w jego losie nastąpiło trzęsienie ziemi.
Sprzedawczyni zrywa się z miejsca na widok zarośniętego młodzieńca o groźnym, nieszczególnie katolickim wyglądzie.
– Co to za jeden? – pyta skin, wskazując pocztówkę z Chrystusem.
– Eee… Najświętsze Serce, czyli Pan Jezus, nasz Zbawiciel – odpowiada niezbyt pewnie kobieta.
– Może mi Pani powiedzieć więcej o tym typie, o tym Jezusie Zbawicielu?
– Oczywiście… Jezus jest Synem Bożym. Został posłany przez Ojca, aby odkupić ludzi, każdego człowieka, i oddać za nich życie.
– A dlaczego? Może mi Pani powiedzieć, dlaczego?
– Z miłości, panie, z miłości. Bóg nas kocha szaloną miłością. To zresztą przedstawia wizerunek: z Jego przebitego serca, symbolu Miłości, płynie Życie…
– Przebite serce? – pyta Francis, który ma otwory w uszach i w nozdrzach.
– Tak, przebite włócznią przez żołnierza, po śmierci na krzyżu. Wypłynęła z niego krew i woda…
– Mmmmmm…
Chłopak dalej krąży po sklepie, zamyślony, milczący. Cathy, sprzedawczyni, kiedy mija u niej pierwsze przerażenie, kontynuuje naukę. Mówi o Chrystusie, o Kościele, o Matce Bożej, o tajemnicy Eucharystii, o Ewangeliach… Francis nie rozumie, dlaczego te zagadkowe słowa go pociągają.
Wychodzi z księgarni z pobożnymi obrazkami ofiarowanymi przez Cathy i czym prędzej chce opowiedzieć swoim przyjaciołom skinom o spotkaniu z Jezusem Zbawicielem i z Najświętszym Sercem. Banda wybucha szyderczym śmiechem, nabija się z tych ramot. Francis czuje się coraz bardziej osamotniony wśród barbarzyńców.
Regularnie przychodzi do księgarni. Cathy umożliwia mu spotkania z niektórymi stałymi klientami. Pewnego dnia jeden z jej znajomych, adwokat, proponuje osłupiałemu skinheadowi pielgrzymkę do Fatimy, do Portugalii. Francis po raz pierwszy opuszcza swoje szare przedmieście. Niezapomniana podróż. „Spędziłem cztery dni na płaczu i na modlitwie: właśnie odkryłem, że mam Matkę i że Ona czule mnie kocha” – wspomina.
Inny fundator opłaca mu bilet kolejowy na spotkanie Youth 2000 w północnej Anglii. Francis uczestniczy w tych dwóch dniach rekolekcji. Rozpalają go pełne ognia słowa młodego amerykańskiego franciszkanina noszącego ksywkę Stan Fortuna. Mówi on z płomiennym żarem o szaleństwie Eucharystii. Cud wiary? Nagle Francis rozpoznaje w maleńkiej białej hostii Chrystusa z pobożnego obrazka znalezionego w kabinie telefonicznej. „W skrytości to na Niego czekałem od lat. Tego spotkania pragnąłem z całej duszy…”.
W marcu 1993 roku Francis prosi o chrzest. Potem zastanawia się nad życiem zakonnym. Uświadamia sobie, że nawrócenie Franciszka z Asyżu, Biedaczyny, jest bardzo podobne do jego własnego nawrócenia: „Przez całe lata chciałem oddać życie. Kiedy dowiedziałem się Komu, łatwo mi było oddać wszystko”.
Całe lata później Francis dowie się, że obrazek Najświętszego Serca, który zmienił jego życie, położył w kabinie telefonicznej pewien Irlandczyk zwany Fergusem. Pozna go dzięki Cathy. Ten stary człowiek w intencji nawrócenia młodzieży z Ilford codziennie odmawiał różaniec i szedł na mszę, co zajmowało mu godzinę, gdyż poruszał się z trudem z powodu choroby. Potem wchodził do każdej kabiny telefonicznej w mieście, zostawiając tam pobożne obrazki.
Kiedy pan Fergus zmarł, Francis służył do mszy żałobnej za człowieka, którego Pan w swoim miłosierdziu postawił na jego drodze, by stał się jego przyjacielem.
Miłosierdzie, właśnie o tym świadczy dzisiaj brat Francis, zakasując rękawy, by pograć w koszykówkę na ulicach Melrose albo porzępolić na gitarze w więziennej kaplicy w Spofford.
 
fragment książki
Bracia z Bronksu
Luc Adrian
Wydawnictwo Serafin
Kraków 2009
ss. 240, format 135x208, oprawa miękka
 
Książkę można zamówić w internetowej księgarni www.e-serafin.pl
Biuro Prasowe Kapucynów
 

 

Kapucyński newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z życia kapucynów i Kościoła, zapisz się na nasz kapucyński newsletter. Biuletyn Informacyjny Kapucynów - BIK.

Pobierz ostatnie numery
BIK 80  BIK 81  BIK 82  BIK 83
więcej

Cytaty

Z wdzięcznością używajmy dóbr doczesnych dzieląc się nimi z potrzebującymi i zarazem dajmy ludziom, szczególnie tym którzy chciwie ich pożądają, świadectwo rozumnego używania rzeczy.(59.7)

Nowość Wydawnictwa Serafin



zobacz
w księgarnii:
www.e-serafin.pl

 

Thomas Philippe OP
Wierność Duchowi Świętemu

Książka dla zwykłych ludzi, zmagających się z codziennością i z samymi sobą; mówi o tym, jak odczytywać działanie Ducha Świętego względem siebie, jak trwać w bliskości z Bogiem w każdych okolicznościach życia i w każdym stanie psychicznym. Autor jest ojcem duchowym wspólnot Arki.

 

Głos Ojca Pio

więcej
w portalu:

www.glosojcapio.pl

 

numer 64
lipiec/sierpień
2010

Poczucie bycia u siebie. Czym ono jest? Jak można je określić? Co sprawia, że miejsce, w którym jesteśmy, zaczyna być naprawdę nasze? Najnowszy numer "Głosu Ojca Pio" o zakorzenieniu. Ponadto w numerze relacja z przeniesienia ciała Ojca Pio i reportaż o pomocy powodzianom.

 

Kapucyni piszą



zobacz
w księgarnii:
www.e-serafin.pl

 

Rafał Szymkowiak OFMCap
Full wypas czyli chrześcijaństwo z pazurem

Chrześcijanie to najwięksi buntownicy, którzy wiedzą, że do źródła idzie się pod górę i pod prąd! Książka wzywa, by zaryzykować życie dla Boga, który umiłował nas do końca.
 

Logowanie